Dawno, dawno, dawno temu…

Temat wyjęty z palca, oczywiście nic nie ma wspólnego z tym co chcę napisać, a może i w jakiejś części ma? Może ma dlatego że dawno nic tutaj nie pisałem, nie pisałem bo straciłem chęci, jakoś uznałem to co tutaj piszę za słabe i mało czytelne, ale w końcu pisałem to przede wszystkim dla siebie, więc dlaczego miałbym być wobec siebie taki krytyczny?

Ponieważ lubię sobie utrudniać życie, ciągle rzucam sobie nowe kłody pod nogi, ale dlaczego to robię? Nie lubię prostego, prostoliniowego dążenia do celu, jeżeli coś przychodzi łatwo, nie ma dla mnie żadnej wartości, ale wiele ludzi utrudnia sobie przecież życie bez powodu. Też tak czasami mam, stoją za tym pewne kompleksy, każdy z nas jakieś ma, małe lub duże, te które wpływają na nasze życie znacząco i te które ledwo zauważamy na co dzień, utrudniamy sobie to, bo tak naprawdę nie chcemy  osiągnąć tego celu,  boimy się tego, nie umiemy sobie z tym poradzić, jednak w głębi serca wciąż tego pragniemy. Są ludzie którzy uważają, że utrudnianie sobie życia nie ma sensu. Mają oczywiście racje, ale czy to nie problemy są głównym aspektem naszego życia, czy to nie nad nimi spędzamy większą część czasu? Ciągle myślimy nad tym co może się stać, czarnymi scenariuszami, martwimy się o innych, myślimy co u nich słychać, czy są zdrowi i szczęśliwi. Człowiek bez tego nie potrafi żyć, musi mieć małe, lub duże problemy, to przecież one kształtują nasze życie. Pewnie każdy z Was pamięta ile razy coś źle zrobił, czuł się winny, zhańbiony, było mu głupio, szczególnie jeżeli nakryto go na złym uczynku. Przykład kradzieży, uczciwy człowiek złapany, nie wróci ponownie na złą drogę, chyba że zmusi go do tego sytuacja finansowa, zdemaskowanie go pomoże mu w przyszłości, zmotywuje go do walki z przeciwnościami losu by drugi raz nie musiał kraść. Jednak w przypadku gdy nie zostałby złapany, zapewne robiłby to dalej, ponieważ uważałby że tak można i uchodzi mu to na sucho. Za to człowiek, który od początku kradł i jest to dla niego normalne, po złapaniu, będzie dalej kraść, lecz dostanie on pewnego kopa, postara się więcej nie wpaść, będzie się doskonalił, tak by udowodnić sobie samemu że potrafi coś osiągnąć, tak np. działają “hakerzy”, którzy po porażce nie poddają się, lecz po latach ciężkiej pracy i własnej motywacji i wierze w siebie dążą do celu. Często ludzie stawiają sobie nowe cele, dodatkowe, które utrudniają osiągnięcia tego głównego, by się dzięki temu w pewien sposób zmotywować, nie działa to na wszystkich oczywiście. Ja należę do grona tych osób, lubię coś sobie utrudniać, tylko po to by osiągnąć jeszcze więcej, bardzo często jeżeli coś mam zrobić prostego, utrudniam sobie to na tyle, by było ciężko mi to osiągnąć, wtedy po osiągnięciu zadania, odczuwam dużo większą satysfakcję z wykonanej pracy. Utrudnianie życia, to powszechne zjawisko, problemy są nam potrzebne, ale zbytnie utrudnianie życia może powodować depresje, nakłada nam opaskę na oczy i każe wierzyć że inaczej w życiu być nie może, człowiek wtedy zapomina o tym że może szczęśliwie i w prosty sposób żyć. Są oczywiście sytuacje, w których to nie my rzucamy sobie kłody pod nogi, co w takim przypadku możemy zrobić, nie mając wpływu na inną osobę. Większość twierdzi że nie możemy nic zrobić, ja jednak twierdzę że zawsze mamy wybór. Wybór ten polega na podejściu do całej sytuacji, możemy pochodzić do tego z niechęcią, rezygnacją, w najprostszy sposób mówiąc, poddać się, a możemy walczyć, podnieść głowę, i próbować. Efekt może będzie taki sam, ale nikt nie zabierze nam tego co mamy w głowie, nie mogą zabrać nam nadziei i siły do walki. Takie jest przynajmniej moje zdanie ;).

Eeee… No i tyle, co mam na ten temat do powiedzenia, może coś przeoczyłem co bym jeszcze dodał, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem :D Pozdr. Eee… Pan od złotych myśli ( którego i tak pewnie każdy zna ^^, ach ten brak anonimowości )

Drążac w tunelu

image

Ostatnio nic nie napisałem, jestem dość zajęty i nie mam też weny. Jednak postanowiłem dziś coś naskrobać. Nie mam pojęcia o czym pisać, ale podejmę się jednego tematu z wielu, które są jak rzeka, ciągłe i nieprzemijające. Postanowiłem trochę napisać o internecie.

Jestem człowiekiem, który jeszcze pamięta czasy w których internetu nie było. Jeżeli nie było kogoś w domu to szło się na boisko. Kiedy pogoda była sprzymierzeńcem i wrogiem. Dzisiaj czy słońce, czy deszcz większa część ludzi siedzi przed komputerami. Z pokolenia na pokolenie jest coraz więcej tzw. “gamerów”, ludzi którzy poza grami nic innego nie potrafią dostrzec. Osoby te są wybuchowe, agresywne, nie potrafią się odnaleźć w środowisku ani dostosować się do panujących norm. Jestem ciekaw jak ten świat będzie funkcjonować jeżeli to dotknie warstwy produkcyjnej. Czasy które były kiedyś już nie powrócą i trzeba się z tym pogodzić.  Przyszłość jednak należy do nas i my ją ukształtujemy. Nasze czyny wpływają na otoczenie, jeżeli chcemy widzieć świat w pełni skomputeryzowany to taki ujrzymy. Coraz częściej słyszę by żyć chwilą. To prawda warto żyć chwilą, ale po głębszym zastanowieniu będziemy żyć jeszcze długo. Internet zabiera nam wiekszą część życia, niektórym nawet całe życie. Warto sobie zdać sprawę z tego do czego może nas to doprowadzić. Wirtualne życie, wirutalni znajomi, wirtualny sport, wirtualna zabawa, możemy stwierdzić że nigdy nie istnieliśmy, i stwierdzić wirtualną śmierć. Czy wykorzystujemy w ten sposób swoje życie, czy przybliżamy się do swoich celów? Gry są tak tworzone, by nas uzależniać, portale społecznościowe mają nas przyciągać. Już teraz żartujemy, że za 5-10 lat ludzie będą pisać do siebie chociaż dzieli ich 2-3 m. Czy jednak będzie to dla nas zabawne kiedy do tego dojdzie? Sądzę, że nie chcemy widzieć takiego świata. Komputery są nam potrzebne, są już wszędzie, bez nich nie dalibyśmy sobie rady, ale warto zdać sobie sprawę że możemy stracić przez to swoje życie. Warto żyć i dążyć do celu, warto walczyć i zginąć próbując, niż zmarnować życie i nie osiągnąć nic.

Piszę rzeczy oczywiste, wiemy o tym wszystko, ale inaczej jest o tym czytać, a inaczej się o tym myśli. Czasami warto coś napisać i przeczytać, by widzieć coś z innej perspektywy.

Pozdrawiam, Moje-Zlote-Mysli

Podążając za światłem

 Dzisiaj naszła mnie ochota na spacer nocą po polach. Myślałem sobię właśnie o czym dziś napisać. Niestety nie udało mi się wymyślić, postanowiłem więc podziwiać widoki, widziałem dziwne zjawisko na niebie, rozświetliło się, coś pomknęło po niebie i rozpadło się na 2 części, po sekundzie już tego nie było. Smutne. Wracając do tematu, a raczej do jego braku postanowiłem napisać o postrzeganiu innych ludzi, tak mnie natchło, przez gadu gadu. :)

Dość często spotykam ludzi, którzy z miejsca oceniają osobę po ubiorze, po tym jak się porusza i z kim się zadaje. Hmmm. Dość ciekawy sposób poznawania ludzi, od razu można założyć czy dana osoba nam pasuje czy nie.

Uważam że to dość pochopny osąd, oczywiście można czasami kogoś poznać po wyglądzie, ale to często zawodzi, wyobrażam sobie sytuacje w której jestem “dresiarzem”, który nosi się w samych markowych ciuszkach, ale nie stać mnie na to, co wtedy? Różnie bywa, można na siłę uzbierać, ale też można nosić ubrania po kimś, lub te które już mamy. Więc ubranie nie jest dobrym sposobem na poznanie człowieka. :)
Kolejną rzeczą, którą ludzie biorą pod uwagę, to sposób bycia, styl w którym dana osoba mówi, sposób gestykulacji. Jest to już lepszy sposób pozania osoby, ale wciąż możemy się pomylić, sądzę że taka osoba zachowywać się będzie wśród znajomych inaczej, tak jak już się wcześniej wykreowała, może za tym iść małe oszustwo, gdyż osoba ta moze nie chcieć stracić renomy wśród swojej grupy, a jak zaobserowowałem strach przed odrzuceniem jest dość powszechnym zjawiskiem.

Pozanie osoby w cztery oczy, to moim zdaniem najlepszy sposób, by odkryć kim naprawdę jest dana osoba, oczywiście mało ludzi zachowuje się w taki sam sposób w cztery oczy jak i w większym towarzystwie, ale jednak znając prawdziwe JA tej osoby, możemy stwierdzić co stara się przekazać, możemy w ten sposób zauważyć pewne rzeczy, które dana osoba robi nieświadomie, a towarzystwo nie zwraca na to uwagi.
Oczywiście to nie jest takie proste samo w sobie, trzeba wprawy, przede wszystkim trzeba postarać się zrozumieć drugą osobę, każdy ma swój styl, często jednak nie zmienia go w zależności od partnera do rozmowy z którym jest. Dobry rozmówca potrafi mówić w różnych stylach, ale za każdym razem mówi to samo. Dobry słuchacz potrafi rozróżniać style, i dopasować styl rozmówcy tak by zrozumieć go dobrze i przełożyć na swój styl. Podobnie jest ze strefą prywatności, każdy jest inny. To co jednego może obrazić, drugiego może rozbawić, sądzę że tak jest ze wszystkim, można postrzegać prośbę jak rozkaz, lub wołanie jak wyzwisko. Zauważyłem jeszcze że dużo zależy od atmosfery rozmowy, ale pewnie każdy i tak o tym wie ;), można mieszać atmosfere i zmieniać ją konkretnymi zwrotami i tematami. Na tym zakończę swoją rozprawkę ;) 
Pozdrawiam “Moje Złote Myśli”

PS.Pozdrawiam oczywiście Karoline K., której zostało 560 zadań z chemii do odrobienia na jutrzejszy dzień.

Mglisto i ponuro

Mój pierwszy wpis na bloga. Na dworze już jest ciemno, lekka mgła, czasami jakieś auto przejedzie. Nie widać żadnej ludzkiej duszy, monotonia życia.
Postanowiłem otworzyć tego bloga, ponieważ od czasu do czasu mam dzień złotych myśli. Zaczynam się zastanawiać nad życiem, zaczynam filozofować. Postanowiłem to uwiecznić, a zarazem dać innym okazję do wspólnych rozmyślań. “Myślę, więc jestem”.

Kim jestem?
Jestem nastolatkiem, mieszkającym w woj. Opolskim.
Sądzę że jest to wystarczająca ilość informacji ;).

Ostatnio ciągle pada, dzisiaj jednak była ładniejsza pogoda, słoneczko wyszło by trochę zmienić panującą atmosferę, jednak nie widziałem by wiele osób na tym skorzystało, to nie te czasy kiedy szło się na boisko by pograć w piłkę. Teraz najlepiej spędza się czas przed komputerem, gdzie czas mija jak strzał palcami, życie nam mknie przed oczami, pędzimy nieustannie w kierunku zachodzącego słońca, nie oglądamy się za siebie, nie mamy na to czasu, ale mamy czas na to by się kłócić, by krzywdzić innych i podążać swoją ścieżką po trupach, po co? By osiągnać swój cel, mimo tego że nie wiemy czy warto. Czy warto zwracać uwagę na to co inni o nas mówią, czy warto się kłócić, czy warto krzywdzić innych? Uważam że nie powinniśmy tego robić, każdy ma swoje życie, nie powinniśmy niszczyć życia innymi ludziom ani też zmieniać czyjeś zdanie. Każdy ma prawo żyć po swojemu w taki sposób by nie niszczyć innym życia. Warto przebaczać i przepraszać, życie w ciągłym konflikcie nam nie pomoże, a możemy później mieć z tego powodu tylko wyrzuty sumienia. Trzeba wykorzystać życie tak byśmy umierając wiedzieli że mieliśmy cudowne życie, że nie żałujemy swoich decyzji, nie zostawiliśmy nie załatwionych spraw, codziennie mówiliśmy swoim bliskim że ich kochamy. Umierając ludzie nie wiedzą co powiedzieć, ciągle zastanawiając się nad tym ile mogliby jeszcze zrobić, lub zmienić w swoim życiu, a sądzę że powinniśmy tylko się lekko uśmiechnąć i zasnąć snem wiecznym. Życie jest zbyt krótkie by nad nim się zastanawiać, (chociaż właśnie to w tej chwili robie), jest za krótkie by toczyć wojny, by pogrążać się w smutku. Życie zależy od nas samych, to my musimy dążyć do swojego szczęścia, jednak przy tym nie wchodząc w drogę innym. Coraz mniej ludzi potrafi cieszyć się chwilą, przystanąć spojrzeć w niebo, na świat nas otaczający, uśmiechnąć się, i cieszyć się tym że możemy żyć, że ta chwila jest nasza, a trzeba to robić by zrozumieć ile życie dla nas znaczy, jak cenna jest chwila naszego życia.

Na tym zakończę ten wpis, pewnie jest on strasznie chaotyczny, ale sądzę że po pewnym czasie dojdę do wprawy w pisaniu ;)